Season Opening na torze Finowfurt Raceway.


 
Tej ostatniej zimy chyba wszyscy mieli już serdecznie dosyć, ja z pewnością. Nawet w zapowiedzi Season Opening dało się to odczuć, cyt.: „Asfalt był wystarczająco zimny. Czas przywrócić mu temperaturę.” 😊



Ruszam tradycyjnie w piątek bladym świtem, droga minęła bezproblemowo i zaraz po południu zameldowałem się na miejscu.
Byłem bardzo ciekaw, jak tam teraz będzie wyglądać, ponieważ widziałem, że odbywały się tam wiosenne porządki, nawet niektóre samoloty zmieniły miejsce – a to tworzy nowe, ciekawe opcje na zdjęcia.
Natychmiast wziąłem aparat i ruszyłem zwiedzać, przywitałem się ze znajomymi, po czym wpadł mi w oko piękny pomarańczowy Plymouth Duster – miodzio.
BTW. Czy ktoś oglądał serial „Duster”? 

Po obejściu terenu i zrobieniu zdjęć uruchomiłem swój boczny projekt, który roboczo nazwałem „old cars in old lenses”.

Zafascynował mnie ostatnio świat starych manualnych obiektywów, które mimo pewnych niedoskonałości potrafią dać bardzo interesujący, klimatyczny efekt.

Otóż nabyłem obiektyw Pentax Super Takumar 1,4/50 oraz miałem pożyczony Helios-40, który jest radziecką kopią kultowego Carl Zeiss Biotar 1,5/85. Tak wyposażony, aż do wieczora łapałem kadry . Wyszło z tego kilka ładnych zdjęć.

Gdy tylko otwarto stoisko z gadżetami, od razu zaopatrzyłem się w T-shirt i kilka plakatów. Kilka, bo mam już swoich „odbiorców”, którzy zawsze są nimi zainteresowani i proszą o przywiezienie. 


Poza świetną organizacją, o której pisałem już wcześniej, zadbano również o ten element. Plakaty z Race61 mają wręcz status kolekcjonerski – wiele osób chętnie ozdabia nimi garaże, warsztaty czy swoje „męskie jaskinie”.

Szybko okazało się jednak, że w piątek nie przewidziano żadnych treningów ani wyścigów. Na torze panował względny spokój, a część obecnych już uczestników przechodziła jedynie inspekcję techniczną.

Zwiedzanie, pstrykanie zdjęć i rozmowy skutecznie wypełniły resztę dnia i nawet nie zauważyłem, kiedy zrobiło się ciemno.

Wieczorem otwiera się Airfield Casino i to właśnie tam przenosi się centrum wydarzeń. Jest koncert, pojawia się więcej ludzi, a dla mnie to kolejna okazja do dalszego fotografowania starymi obiektywami. Ten wieczór był naprawdę świetnie i bardzo spokojnie spędzonym czasem. 



W sobotę rano śniadanie i obowiązkowa kawa, a ta jest tam naprawdę wyśmienita. Jeśli kiedyś będziecie na miejscu, zdecydowanie polecam spróbować.

Mała dygresja – po potwornie zimnym Season Opening w 2023 roku kupiłem tam kawę na drogę powrotną. Oszczędzałem ją i popijałem małymi łykami, aż skończyła mi się dopiero gdzieś przed Wrocławiem. Zjechałem wtedy do McCafe po „zastępstwo”, wziąłem najlepszą dostępną opcję, ruszyłem dalej, wziąłem łyk i… co za żałosna lura. Makabra.
W godzinach porannych udało mi się jeszcze zrobić kilka zdjęć klasycznego Plymouth Valiant. 

Piękna maszyna – wnętrze wygląda jak nowe, a pod maską nadal pracuje oryginalny silnik Slant-6. To coraz rzadszy widok, bo wielu właścicieli przy pierwszej okazji wymienia go na V8. Robiło się już jednak tłoczno i znalezienie dobrego miejsca do zdjęć nie było łatwe, ale kilka kadrów udało się złapać. 
W sobotę uczestnicy zjeżdżają się już naprawdę tłumnie. Trudno się dziwić – pogoda dopisuje, a po długiej zimie chyba wszyscy mieli ochotę wreszcie wyjechać z garaży.

Pojawia się kilka nowych wyścigówek, między innymi replika McLarena z wyścigów długodystansowych, oraz interesujący Chevrolet Malibu o nazwie własnej „Southern Saint”. Kilku stałych bywalców niestety brakuje, ale bardzo liczę że pojawią się na głównej imprezie w czerwcu. 

W końcu ruszają wyścigi. Przenoszę się na tor i zaczynam intensywne fotografowanie, szczególnie polując na moje ulubione panning shots.

Organizacja, jak zwykle, stoi na wysokim poziomie. Parking i padok przy torze zostały przeorganizowane, żeby lepiej uporządkować ruch. Trochę ogranicza to możliwości fotograficzne, ale trzeba dostosować się do warunków.


Pojawiło się też kolejne usprawnienie – bufet ustawiony tuż przy torze, wykorzystujący firmowego pickupa Race61. Proste rozwiązanie, a bardzo trafione i stylowe.

Muszę też odnotować, że pojawiło się kilka nowych „Starter Girls”. 


Na linii startu nie mogło zabraknąć również ekipy ze Szczecina – mają szczęście, że do Finowfurtu jest im tak blisko.

Kolega od „Candy Camaro” ewidentnie nie próżnował. Zmienił przełożenie, zaspawał dyfer i przygotował nowe tylne koła z oponami typowo pod wyścigi. Opowiadał, że przez to przełożenie całą drogę do Finowfurtu jechał około 80 km/h, ale na torze auto odwdzięczyło się osiągami i naprawdę pokazało pazur.

To doprawdy interesujące patrzeć, jak ludzie dają się wciągnąć w wyścigi.
Na ubiegłorocznym Race61 jeden z moich znajomych wystartował hot rodem. Impreza wciągnęła go na tyle, że pojawił się później również na Airfield Club Race. Samochód miał podobno sprzedać, ale wygląda na to, że plany się zmieniły.

W ten weekend ścigał się akurat w Czechach na Bastion Race. Gdyby nie to, pewnie zobaczyłbym go również na Finowfurt Raceway.
Po raz kolejny pojawił się Wartburg – ten kanciasty. Bez zbędnego lęku konkurował na torze. Podziwiam to i szanuję.



Przy okazji, skoro już mowa o takich nieoczywistych zawodnikach na dragstripie – czasem naprawdę można się mocno zdziwić. Być może pamiętacie z relacji z poprzednich lat pięknego czarno-złotego Garbusa o nazwie własnej „Luft Kultur”.
To najwścieklejszy Garbus, jakiego w życiu widziałem. Wiem, że w zeszłym roku pojawił się również w Polsce, na jakichś wyścigach na wybrzeżu, i pozamiatał. Wszyscy byli w ciężkim szoku.
Mnie akurat tam nie było, ale część znajomych wie, czym się interesuję, więc później dostałem serię wiadomości: „Co to jest?!”, „Co to za wariat?”, „Co on ma pod maską?!” 
😉


Skoro już jesteśmy przy ciekawostkach – replika McLarena nie radziła sobie najlepiej, chociaż momentami pokazywała potencjał. Zobaczymy, co pokaże dalej.

Teraz pozostaje już tylko czekać na Race61. Powtarzam to od lat – dla mnie to najważniejsza impreza w roku. Sylwester nie ma większego znaczenia, bo mój rok i tak dzieli się na czas przed Race61 i po Race61.

Rok temu zabrałem tam kumpla. Nie podzielał mojego entuzjazmu, ale ostatnio sam wspomniał, że chętnie pojechałby jeszcze raz.

Na koniec sprawa dla mnie najtrudniejsza.
Dlaczego jest tak mało zdjęć z wyścigów, a te które są w większości są słabej jakości?
Wziąłem na tor bezlusterkowca 
który miał wynieść panning shots na jeszcze wyższy poziom, a sprawił mi kilka niemiłych niespodzianek, ale to nie wina sprzętu - on jest świetny. To ja zawiodłem. Nie poznałem i nie przećwiczyłem go wystarczająco dobrze. Do końca się łudziłem że coś z tego zrobię, ale na próżno.

Jestem zdruzgotany.
Najmocniej przepraszam uczestników, organizatora i obserwatorów. Zrobię wszystko żeby to się więcej nie powtórzyło.

Wszystkie zdjęcia są na Flickr

Zapraszam również do odwiedzin fanpejdża na Facebooku oraz konta na Instagramie